logo
Nasz test DJI Phantom 4 Recenzja
18 Jun

DJI Phantom 4, czyli marketingowiec płakał, jak podawał czas lotu i zasięg :)




Ucieszyłem się, gdy w piątek nasz sklep z dronami w Krakowie otrzymał paczkę z DJI Phantom 4, bo nic tak nie cieszy, jak własne testy, które pozwolą zweryfikować, czy deklarowane parametry, czasy lotu i zasięg to prawda, czy tylko papka marketingowa chińczyków.

Ale po kolei.

Najnowszy Phantom 4 chińskiego potentata otrzymujemy w retailowym pudełku mieszczącym zamykany styropianowy box z rączką, który znakomicie sprawdza się jako tania walizka.

Box jest zamykany i gdybym miał go sobie zostawić, z pewnością pomalowałbym go Plasti Dipem.

Box zmieści 3 akumulatory (2+1 w dronie) ładowarkę, śmigła i tablecik 8", kable, nadajnik RC oraz inne małe akcesoria -np fitry.



W zestawie otrzymujemy standardowo Phantoma 4 z akumulatorem, 8 sztuk śmigieł 9450S, ładowarkę 5.7A , nadajnik RC, 2x kable USB, blokadę gimbala i kartę 16GB.


1. Budowa, wyposażenie i wykonanie.

Pierwsze co rzuca się w oczy po otwarciu boxu, to sztywna, biała, lśniąca, lakierowana na wysoki połysk obudowa czwartego Phantoma. To już nie jest ta chropowata, miękka, pękająca obudowa, którą znamy z poprzednich modeli. Widać od razu, że DJI wybrało sobie na cel klientów Apple. Można postawić pytanie czy to jeszcze DJI czy już APPLE ?

Również i nadajnik RC oraz śmigła wykończone są w ten sam "glossy" sposób. Elementy obudowy, pokrywy led, ramiona, łączenia górnej części obudowy z dolną, gimbal, sensory VPS są idealnie wykończone .




Sama konstrukcja  (obudowa i podwozie)  jest bardzo sztywna, nic nie zgrzypi, spasowanie jest bardzo dokładne.
Lakier na obudowie jest twardy, po kilku dniach użytkowania nie zauważyłem żadnych zarysowań na korpusie, zostają tylko łatwo usuwalne odciski palców.

Jedyne co mi się nie podoba, to plastikowe mocowania śmigieł, kopia mocowań znanych z Inspire 1 (1345S), ale o tym później.


Nowy akumulator  Litowo Jonowo Polimerowy o pojemności 5350 mAh (15.2V)  posiada po obu stronach 3 rzędy z otworami wentylacyjnymi, między ogniwami wydzielona jest przestrzeń  ( nie przylegają do siebie), co zapewnia swobodny przepływ powietrza. 
Taki "dziurawy" akumulator zapewne mniej się będzie grzał, zarówno przy ładowaniu, jak i podczas lotu.
Akumulator niezwykle lekko daje się wsadzić i wyjąć z obudowy Phantoma. W poprzednich modelach wymagało to siły.
Po wsadzeniu i zatrzaśnięciu stabilnie tkwi w obudowie.

Gniazdo ładowania umiejscowiono z tyłu akumulatora, zastosowano nowe, szerokie złącze (idiotoodporne) -10 pinowe. Wtyczka ładowarki może być wsadzona dowolną stroną (uproszczenie dla Amerykanów). Czas ładowania akumulatora to 65 minut. Ładowarka, podobnie jak w modelu PH3, posiada kabel do ładowania nadajnika.






Nadajnik RC to praktycznie ten sam nadajnik, co w Phantomie 3. Wykończono go na wysoki połysk i zastosowano wreszcie aluminiowy stelaż do tabletu znany z modelu Inspire 1. Wszyscy wiemy jak irytująco kiwał się plastikowy stelaż w modelu Phantom 3. Samo mocowanie tabletu nie zostało zmienione. Maksymalny tablet, jaki zmieści, to  9.7" firmy Apple. 
Nadajnik ma opcję montażu modułu HDMI do podłączenia gogli lub monitora .

Zmianie uległy opisy przełącznika bocznego (nowe tryby) i prawy klawisz to już nie PLAY, a klawisz PAUSE  do trybów TAP Fly i Active Track.


Nowe silniki  Phantoma 4  chodzą miękko i bez wyczuwanych pod palcami oporów. Wszystkie pracują tak samo. Tej powtarzalności nie było w starych silnikach 2312, widać, że zaczęto wreszcie dbać o jakość użytych łożysk.

Śmigła 9450S to "nowe", wg DJI mocowanie w systemie szybkozłączek.  Rozwiązanie to znamy z DJI INSPIRE 1. Jest ono owiane złą sławą, ze względu na  przypadki, gdy z Inspire 1 potrafiło odpaść śmigło w czasie lotu.





Mam nadzieję, że tego problemu nie będzie w modelu Phantom 4.
Dziwi mnie fakt iż nie zastosowano tu najnowszego mocowania z Inspire 1 - mocowania T.
Tak czy inaczej, śmigła mocuje się szybko i przyjemnie. Czas pokaże, czy te mocowania się sprawdzą. Podczas testów, nawet podczas agresywnego latania w trybie SPORT, nie było z nimi żadnego problemu.


Pod silnikami nie ma widocznych śrub, są tam diody led (śruby są schowane pod blendą i płytką led), tym samym producent nie przewidział miejsca na montaż osłon śmigieł. Czyżby uważał, że system wykrywania przeszkód jest tak idealny? A co z trybem SPORT w którym nie działa ten system? 


Wykonanie gimbala i kamery również  na wysokim poziomie. Kamera jest mocowana do ramion z obu stron, a nie tylko z lewej, jak dotychczas. Aluminium, z którego zrobiono mechaniczne elementy gimbala, pokryte jest przyjemnym, gładkim lakierem, które wygląda jak plastik. Co ciekawe, nie widać tu żadnych wymiennych wibroizolatorów. Taśma gimbala jest gruba i szeroka.



Blokada gimbala została dość ciekawie rozwiązana, zapina się ją na podwoziu i od razu blokuje to kamerę. Skuteczne i niekłopotliwe.
Gimbala nie da się już wypiąć, jak w modelu Phantom 3, gdyż elektronika przeniesiona została do środka obudowy.

Kamera jest praktycznie tą samą kamerą 4K którą znajdziemy w Phantom 3 PRO, ale ma nową optykę LD - Low Distortion. Producent twierdzi, że dzięki nowej optyce poprawiono ostrość w rogach, zmniejszono dystorsję i abberację.
Bitrate nie został zwiększony.

Dobrą wiadomością jest to. że kamera posiada tą samą średnicę i można stosować filtry z modelu  Phantom 3.
O parametrach kamery nie będę się rozpisywał, każdy może sobie zobaczyć je tutaj.

Na spodzie Phantoma, obok gimbala umiejscowiono system VPS służący do stabilizacji coptera w pomieszczeniach (bez GPS), znany z poprzedniego modelu. Składa się on z dwóch kamer i dwóch czujników ultradźwiękowych, tym razem jego zasięg zwiększono do 10m.

Ułatwi to latanie w miejscach gdzie GPS nie jest dostępny, np. w halach.

2. Nowe tryby lotu

Nowy Phantom 4 obsługiwany jest za pomocą dobrze już znanej aplikacji DJI GO.  

Do wyboru mamy 3 tryby :

a) P - z GPS i wykrywaniem przeszkód (VPS i GPS aktywne),
b) S - Sport - prędkość do 72km/h, dla entuzjastów szybkiego latania ( bez wykrywania przeszkód, VPS i GPS aktywne),
c) A - Atti -  tryb utrzymywania wysokości za pomocą barometru,
(VPS i GPS nieaktywne)



Tryb P GPS posiada zaawansowane funkcje :

a) Active Track - Phantom podąża za zaznaczonym palcem na ekranie obiektem i utrzymuje go w centrum kadru,
b) Tap Fly - lot do wskazanego palcem  punktu na ekranie  FPV tabletu (nie na mapie),
d) Zwykły tryb Normal z  GPS i wykrywaniem przeszkód

Po uruchomieniu, Phantom wita nas nowym, miłym dla ucha dźwiękiem i jak zwykle światłem spod ramion.



W aplikacji DJI Go, na  pierwszy rzut oka, poza nowymi trybami nie znajdujemy nic nowego. Sympatycznie wygląda za to status kompasu i IMU. Przypomnę iż w tym modelu producent zastosował podwójny system kompasu i IMU.
Jest to bardzo dobry pomysł, zabezpiecza przed użytkownika przed złymi odczytami kompasu lub błędami w odczycie z akcelerometru lub żyroskopu. Komputer pokładowy na bieżąco porównuje te dane i nie bierze pod uwagę fałszywych wartości.
Łatwo można podejrzeć wartości żyroskopów, akcelerometrów i kompasów.





Podczas testów dwa razy zdarzyło mi się iż mimo uprzedniej kalibracji IMU, wyskakiwał IMU ERROR. Tak reaguje, gdy stoi

na nierównej powierzchni. Wystarczyło przesunąć na bardziej płaskie miejsce i błąd znikał.
Problemów z kompasem nie zauważyłem, jedynie raz krzyczał przed startem  "COMPASS ERROR, MOVE AIRCRAFT TO DIFFERENT LOCATION". Widocznie coś było pod ziemią i wprowadzało zakłócenia - tu system się sprawdził.

DJI Phantom 4 lata trochę wolniej niż PH3 ze względu na aktywny system wykrywania przeszkód, za to pełną prędkość rozwija w trybie SPORT bez wykrywania przeszkód. Naprawdę każdy, kto lubi adrenalinę powinien pobawić się tym trybem, najlepiej w goglach FPV.


TRYB ACTIVE TRACK.

Tryb aktywnego podążania za użytkownikiem, jako nowość budzi wiele emocji, gdyż poprzedni tryb "follow me" nie był idealny.

Na ekranie zaznaczamy zielonym prostokątem obiekt, który chcemy "śledzić". Obiekt nie może być zbyt mały lub zbyt oddalony, ponieważ system nie wykryje obiektu i odmówi śledzenia, kolor powinien być również odcinający się od otoczenia. W instrukcji producent zaleca, by przed śledzeniem oblecieć obiekt dookoła, w celu stworzenia modelu 3D .

Gdy wszystko jest w porządku Phantom podąża za wybranym obiektem i utrzymuje go w centrum kadru.


W praktyce problemy stwarzają przeszkody, np. mosty, gdy obiekt śledzony ginie na chwilę  pod mostem, copter staje i otrzymujemy komunikat: OBJECT LOST, searching. Są również wymagania dotyczące prędkości - nie można jechać zbyt szybko, gdyż copter nie nadąży. Podczas testów przy zbyt szybkiej jeździe na rowerze, copter szybko przyspieszał i gwałtownie zwalniał. Maksymalna prędkość zalecana przez producenta to 36km/h.


Minimalna wysokość, przy której działa Active Track to 3m,  przy tak bliskiej odleglości łatwo jednak wypaść z kadru, optymalna wysokość to 8-10 metrów i stała prędkość poruszania się.

W DJI GO znalazłem wyłączoną funkcję cofania się coptera w trybie AT. Ma ona zastosowanie gdy śledzony obiekt zacznie podążać w kierunku lecącego Phantoma.  Na poniższym filmie była ona wyłączona, dlatego na końcu filmu zostałem "zgubiony".  Gdybym włączył tą opcję, copter po prostu leciałby do tyłu, wtedy jednak nie wykrywa już przeszkód  i lot staje się ryzykowny.




TAP FLY

Ten tryb nie przypadł mi do gustu, po kliknięciu na ekranie Phantom po prostu powoli leci w wybranym kierunku. Klikamy na ekranie, nie na mapie. Wykrywa przeszkody i omija je (do wyboru z lewej, prawej lub nad), jednak nie mogą być zbyt wysokie, wtedy po prostu przejdzie w tryb zawisu.  Zaletą tego trybu jest stała prędkość lotu - można skupić się na filmowaniu. Jakby tempomat.

W każdym momencie tryb Active Track i TAP FLY można zawiesić klawiszem pauzy z prawej strony nadajnika.



Omijanie przeszkód.

Nowy tryb omijania przeszkód, to coś podobnego do czujników parkowania w samochodzie.
Za pomocą dwóch frontowych kamer (stereoskopia) Phantom wykrywa przed sobą  przeszkody, w miarę zbliżania się  informuje o nich głośnym pikaniem, pokazując równolegle na ekranie odległość w metrach (i umiejscowienie przeszkody) by finalnie zahamować.
By czujniki działały, musi być odpowiednio jasno - min 300lx. Na zewnątrz nie miałem problemu z ich działaniem, nawet przy pochmurnej pogodzie (w pomieszczeniu przy słabym świetle otrzymałem informacje o wyłączeniu sonarów) system świetnie się sprawdzał.
Należy jednak zachować ostrożność  przy ekstremalnie zacienionych miejscach.
Omijanie przeszkód działa również w trybie autopowrotu GO HOME, co jest niezwykle istotne, zważywszy na ilość kraks w tym trybie przy zbyt nisko ustawionej wysokości autopowrotu.




Podczas testów okazało się, że system ten nie reaguje na cienkie gałązki bez liści, chude patyki oraz druty wysokiego napięcia.
Wspomina o tym również instrukcja obsługi.
Zalecam stosować zasadę ograniczonego zaufania dla tego systemu, powinno się go traktować raczej jako system awaryjny. Za bezpieczeństwo lotu odpowiada operator. Należy pamiętać, że Phantom może nie wykryć przeszkody.



Czas lotu  i zasięg.

DJI w swoich reklamach deklarowało 28 minut lotu i zasięg 3.2 km w Europie .
Mimo szczerych chęci, nie udało mi się uzyskać więcej niż 21 minut w trybie P i 18 minut w trybie SPORT.  Loty odbywane były przy 8 stopniach i umiarkowanym wietrze - więc należy wziąć na to poprawkę. Loty odbywały się do 30% naładowania akumulatora.
Maksymalny zasięg  w poziomie, jaki udało się uzyskać (SAMSUNG TAB-S) w otwartej przestrzeni na łące to 2000m, więc dużo mniej niż deklarowane 3.2km, ale muszę przyznać że cyfrowy link video (720p)  był stabilny i bez zakłóceń.

Jakość nagrania.


Nagrań testowych dokonaliśmy przy słonecznej pogodzie bez udziału filtrów ND. Mimo to obraz jest idealnie wystabilizowany i nie widać efektu jello. Zapewne zawdzięczamy to nowej konstrukcji gimbala oraz magnezowemu rdzeniowi, dzięki któremu wibracje z silników nie są przenoszone na obraz.


Tutaj można sobie pobrać i obejrzeć surowe pliki z nagrań. Zarówno w 4K jak i w 1080p. Są tam też pliki DNG i JPG.

Nie będe komentował jakości zdjęć, niech każdy sobie oceni sam.


CSC. Przypadkowe wyłączenie silników w powietrzu? Już nie tak łatwo!

DJI Phantom 4, to pierwszy copter w którym DJI usunęło ryzyko przypadkowego wyłączenia silników w locie przez CSC (dwa drążki po skosie do siebie) .
Nadal pozostawiono awaryjną możliwość wyłączenia silników, jednak teraz należy, zamiast prawego drążka, użyć klawisza H, co widać na poniższej ilustracji.



Podsumowanie


Ogólnie Phantom 4 wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie, jakość wykonania, zwiększony nacisk na bezpieczeństwo (podwójny system IMU + kompas)  oraz wykrywanie przeszkód, chłodzony akumulator - producent obrał dobrą drogę rozwoju, to zysk dla operatora który czuje się bardziej pewnie.

Także stabilizacja, lepsza optyka i sama budowa gimbala - tu dobrze widać że producent wie co udoskonalić i potrafi to robić. Niewielkie problemy ze śledzeniem, które w zasadzie jest tylko gadżetem,  zapewne zostaną wyeliminowane w kolejnych wersjach oprogramowania.

Wg mnie jest to idealny copter dla osób rozważających przesiadkę z wersji Phantom 2 lub innych producentów. Zastosowane cyfrowe FPV Lightbridge powodowało szok i niedowierzanie dotychaczasowych użytkowników analogowego FPV 5.8GHZ .

Natomiast posiadacze modelu Phantom 3 muszą sami zdecydować czy chcą dopłacić do najnowszego modelu - znając różnice.

Entuzjaści którzy lubią grzebać w sprzęcie, podobnie jak i w modelu Phantom 3 raczej nie znajdą tu nic dla siebie.  To gotowy, dopracowany ale zamknięty produkt o wysokim stopniu zaawansowania technologicznego.

Ci którzy do dzisiaj zastanawiali się co wybrać  Phantom 3 PRO czy Phantom 4, a różnica w cenie nie jest dla nich przeszkodą, nie powinni mieć problemu z  wyborem, wiadomo lepsze jest wrogiem dobrego.







Pytania i odpowiedzi na temat DJI PHANTOM 4 znajdziesz tutaj